To samo boisko, ci sami kibice. Ta sama linia zagrywki, z której tyle razy wykonywałeś perfekcyjny serwis. A jednak dziś coś jest inaczej. Czujesz ciepło na karku, dłonie zaczynają się pocić. W głowie pojawia się szept:
- „Nie trenowałem wystarczająco. Pewnie znów coś pójdzie nie tak.”
Jeszcze sekundę temu byłeś gotowy, ale teraz każda myśl działa przeciwko Tobie. Patrzysz na kolegów z drużyny – widzisz ich skupienie, a w Twojej głowie narasta tylko jedna myśl:
- „Nie mogę zawieść.”
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa walka – nie z przeciwnikiem, ale z samym sobą. Presja, która miała dodać skrzydeł, zaczyna ciążyć jak plecak pełen kamieni. Każde wcześniejsze powtórzenie, każda godzina treningu, nagle przestają mieć znaczenie. Wystarczy jeden nieudany ruch, jeden błąd – taki, którego nie popełniłeś od miesięcy i czujesz, że coś w środku pęka. W siatkówce mówi się czasem o zawodniku, który jest „spalony”. Ale prawdziwe „spalenie” nie ma nic wspólnego z zasadami gry. To stan, w którym głowa zaczyna przegrywać, zanim mecz się skończy. Głowa pochylona, kontakt z drużyną coraz mniejszy, a w środku tylko jedno zdanie: „Jestem do niczego.”
Efekt domina
Pewność siebie działa jak fundament. Kiedy się chwieje, cała konstrukcja – technika, koncentracja, relacje w zespole – zaczyna się sypać. Zawodnik, który stracił wiarę w siebie, nie tylko sam cierpi. Często cierpi cała drużyna. Koledzy przestają mu ufać, przeciwnik szybko wyczuwa słabość i zaczyna ją wykorzystywać. Dlaczego właśnie wtedy warto się zatrzymać. Nie chodzi o to, że coś z Tobą nie tak. Chodzi o to, że Twoja głowa potrzebuje treningu tak samo, jak Twoje ciało. Bo pewność siebie to nie dar, z którym się rodzisz – to umiejętność, którą możesz zbudować. Praca mentalna nie jest oznaką słabości. To decyzja, że chcesz znowu grać na swoich zasadach, z czystą głową i wiarą w to, co potrafisz.
Zrób pierwszy krok
Jeśli rozpoznajesz w sobie choć część tych emocji – to dobry znak. To znaczy, że wiesz, gdzie leży Twój następny krok.
- Nie w kolejnym treningu techniki.
- Nie w jeszcze większym wysiłku.
Ale w pracy nad sobą – nad tym, by odzyskać spokój, koncentrację i wiarę w swoje możliwości.
Bo kiedy głowa wraca do gry, ciało znów zaczyna grać swoje najlepsze mecze.
Marek Kojda @celuj.glowa
