Strefa komfortu to jedno z tych pojęć, które wszyscy znamy. Słyszeliśmy je setki razy. Dla
wielu jest już wręcz męczące, wyświechtane, wrzucone do worka z motywacyjnymi
frazesami, których „nie wypada” już używać.
A jednak ten temat wciąż wraca. I nie bez powodu, wraca bo bez niego trudno rozpocząć
jakąkolwiek rozmowę o rozwoju.
O co tak naprawdę chodzi ze strefą komfortu?
Dla mnie strefa komfortu to nie jest miejsce, którego trzeba pilnować i go nie przekraczać,
wręcz przeciwnie, to mój punkt startowy.
Chcę żebyś mnie dobrze zrozumiał – nie chodzi o wielki skok, tylko o jeden krok.
Jeden krok dalej od tego, czego się nie chce. To bardzo istotne rozróżnienie.
W praktyce – nie chcesz iść biegać?
Nie musisz od razu planować dziesięciu kilometrów, nowego planu treningowego i idealnego
poranka od 5:30. Zrób jeden krok bliżej do tego czego chcesz, jeden krok bliżej Twojego
celu.
Jeden krok dalej od „nie chce mi się”
Nie chce ci się wyjść biegać?
Załóż buty do biegania i przejdź się po klatce schodowej. Tylko tyle, udowodnij swojej
głowie, że jestem zrobiłem już jakiś mikro krok, daj sygnał, że jesteś gotów zrobić następny.
Brzmi nazbyt irracjonalnie? Może, jednak siła tkwi w prostocie. Żeby Ci ułatwić zrobienie
tego jednego małego kroku proponuję byś kupić buty biegowe i postawił je w miejscu, które
widzisz codziennie. Przy drzwiach, obok łóżka, tam gdzie nie da się ich nie zauważyć.
Tak może właśnie wyglądać Twoja praca ze strefą komfortu. Nie walka, nie presja, lecz
sprytne obejście oporu, który naturalnie się pojawia.
Bardzo często problemem nie jest samo bieganie, problemem jest moment przed. Ten
wewnętrzny dialog, to napięcie, to „nie chce mi się”, które próbuje bronić bezpiecznej strefy
bez wysiłku. Twoja głowa chce się chronić właśnie przed nim, przed stresem czy
niepewnością, nie ma w tym niczego dziwnego.
Zapewne po jakimś czasie zauważysz powtarzający się schemat – dialog wewnętrzny, który
będzie się pojawiał w Twojej głowie będzie często „atakował” wszystko co nowe. Nie dla
tego, że jest złe lecz dlatego, że jest inne niż wszystko co dotychczas robiłeś. Jeśli spróbujesz
to brutalnie łamać, zwykle skończy się tak samo: krótkim zrywem i szybkim powrotem do
starych nawyków.
Ale jeśli nauczysz się robić ten jeden krok, sytuacja zacznie wyglądać inaczej. Jeden krok
dalej od „nie chce mi się”, „to za trudne” czy „nie dam rady”.
Dlaczego ten temat wciąż jest ważny?
Strefa komfortu jest tematem wałkowanym do znudzenia. Internet jest pełen haseł typu
„wyjdź ze strefy komfortu”, „bez ryzyka nie ma sukcesu”.
I mimo tego całego przesytu, to nadal jeden z najważniejszych tematów, jeśli chodzi o realną
zmianę. Bo większość ludzi nie ma problemu z wiedzą, ma problem z pierwszym ruchem.
Nie z brakiem ambicji, nie z lenistwem, tylko z tym jednym momentem, w którym trzeba
zrobić coś odrobinę niewygodnego.
Nie musisz wychodzić daleko. Wystarczy krok.
